Kto weźmie odpowiedzialność za seks?

Lekcje poprowadzi ten, kto wygra przetarg, ale bardzo prawdopodobne, że będzie to Fundacja Jaskółka. Jej edukatorki - Ania Jurek i Ola Dulas - już od września 2011 rozmawiają o seksie z uczniami kilku gimnazjów pilotażowo (z błogosławieństwem wydziału zdrowia Urzędu Miasta Łodzi) i zbierają świetne recenzje. W Łodzi właściwie nie mają konkurencji.
Pierwsze lekcje planowane są wiosną, ale już teraz zainteresował się nimi inny miejski wydział - edukacji. Jego szefowa Małgorzata Zwolińska wysłała do pilotażowych gimnazjów list, w którym prosi dyrektorów o opinie o tych zajęciach i szczegółowe informacje, zwłaszcza o "sposobie i trybie informowania rodziców oraz wyrażania przez nich zgody, programie zajęć i zakresie przekazywanych uczniom treści, kwalifikacji osób prowadzących, opinii uczniów i nauczycieli." Na koniec Zwolińska pyta dyrektorów, czy "Pani/Pana zdaniem zajęcia te są ciekawe i prowadzone w sposób godny polecenia".
Dlaczego urząd zadaje te wszystkie pytania dyrektorom szkół? Dlaczego urzędnicy sami nie pójdą na taką lekcję, nie porozmawiają z edukatorkami, nauczycielkami i uczniami? Dlaczego zamiast najkrótszą drogą do informacji podróżują objazdem?
Należy się zastanowić czy zamiast odpowiedzi przypadkiem nie są ważniejsi adresaci pytań oraz - koniecznie - ich pisemna odpowiedź?
W domach seks jest tematem tabu, ponieważ rodzice z dziećmi o nim nie rozmawiają. Aż 65 proc. matek i ojców nie porusza kwestii pierwszego razu, 70 proc. nastolatków nie słyszało w domu niczego na temat AIDS. Powszechne jest za to straszenie dziewczyn niechcianą ciążą oraz nieodpowiednie komentarze propagujące stereotypowe myślenie w sferze ludzkiej intymności.
Zajęcia z edukacji seksualnej mają to zmienić. Jak? To, czego brakuje młodzieży to rozmowa o antykoncepcji, chorobach przenoszonych drogą płciową, mniejszościach seksualnych i dojrzewaniu. Wiedza wolna od stereotypów i światopoglądu nauczyciela.
W liście wydziału edukacji nadziei na takie zmiany trudno się dopatrzeć. Wyraźniej bije z niego lęk przed niezadowoleniem tych, którzy z różnych powodów takich lekcji w szkołach nie chcą. Może już pora pokazać im, że nadszedł czas na zmiany.